Showing posts with label Mostar. Show all posts
Showing posts with label Mostar. Show all posts

10 Apr 2011



(Mostar)



Chodź, urządzimy tu wielki bal! Ściany przystroimy girlandami, a na kamiennej posadzce rozłożymy miękkie dywany. Albo nie, bez dywanów, żeby obcasy mogły ładnie stukać w tańcu! Dziury po kulach wypełnimy słodyczami. I niech cały pałac będzie zalany światłem... Nie ma prądu? Nie szkodzi, zapalimy świece, będzie romantyczniej. Tak, tysiące świec. Na schodach i w oknach też. Wazony z kwiatami? Niepotrzebne nam wazony! Kwiaty wychodzą ze wszystkich szczelin w ścianach, widzisz te kolory? A w każdej sali z podłogi wyrasta inne drzewo. Sala Klonowa, Sala Akacjowa, Sala Jesionowa. Zawiesimy na nich serpentyny i złote łańcuchy, ale tylko parę, żeby nie złamać delikatnych gałązek.
Zaprosimy wszystkich przyjaciół i znajomych, i nawet nieznajomych, a co tam! Z kieliszkiem szampana w dłoni, koniecznie kryształowym, wychylimy się z balkonu i zawołamy do przechodniów -  hej, zapraszamy na bal! a ty nie opieraj się o gzyms! przepraszam, to tylko troszkę gruzu, marynarka łatwo się wyczyści, napije się pan z nami?
Panie włożą wieczorowe suknie, cóż że pył, to tylko jeden wieczór! Panowie w eleganckich strojach poproszą je do tańca i wszyscy będą wirować wokół klonów, akacji i jesionów. Zagra im na skrzypcach uliczny grajek, ten, co stoi tuż na rogiem, po drugiej stronie ulicy, a pary będą się całować po kryjomu, w innych salach, bez drzew i świec. Może oświetli je księżyc, może zostawi w spokoju.
Nazywają go Pałacem Łez, ale my będziemy tańczyć! Tańczyć, pić i kochać się aż do rana.